niedziela, 15 grudnia 2013

dieta PALEO

Moja przygoda z dietą PALEO, a właściwie nie z dietą, tylko stylem odżywiania (nienawidzę słowa "dieta") zaczęła się po  wizycie u dietetyka, Iwony Wierzbickiej - propagatorki diety PALEO w Polsce, częstym gościem w TVP Opole (wywiady i opinie na temat zdrowego odżywiania). 

Szczerze mówiąc, zanim do niej poszłam, obawiałam się, że właśnie tę dietę mi zaleci - (mnie! osobie, która wtedy kochała przetwory mleczne i nie wyobrażała sobie bez nich życia!) - i miałam nadzieję, że jednak jestem w błędzie, gdyż na diecie PALEO mleko i jego przetwory są niedozwolone. 

Na pierwszej wizycie 6 czerwca 2013 okazało się, że jednak dobrze myślałam, moje początkowe "obawy" nie były bezpodstawne: Dieta PALEO. Podchodziłam do niej jak do jeża (do diety, nie do Iwony, bo mam do niej zaufanie i ją szanuję i podziwiam za szeroką wiedzę i kompetencję - jest dla mnie autorytetem w dziedzinie dietetyki), ale teraz się cieszę, że jednak stanęło na PALEO - tzn. już jak zaczęłam dietę i po 10 dniach zeszło 4 kg, a po 30 dniach diety zeszło 8 kg (pierwsze 4 kg w 10 dni + następne 4 kg w kolejne 20 dni), to byłam zadowolona z takiego zalecenia) 
I Wam również gorąco polecam - wszystkim naraz i każdemu z osobna:)

Umów się już dziś: Kliknij i umów się na wizytę :)
(link do strony jej gabinetu: www.ajwen.pl
link do profilu na facebooku: Dietetyk i Trener Personalny

Dlaczego dietetyk?

Można się domyślić, co skłoniło mnie do wizyty u dietetyka:) A dla tych, którzy mnie nie znają i się nie domyślają, napiszę: NADWAGA
Bałam się, że to już otyłość, ale na szczęście - dzięki analizie składu ciała w gabinecie Ajwen - okazało się, że "tylko" nadwaga. 
Co prawda aż 20 kg "nadbagażu" (wzrost 178 cm, waga 89.5 kg, a docelowa waga: 69-67 kg) - jakby tak sobie wyobrazić 20 worków z cukrem... masakra... tyle się człowiek się nadźwiga w życiu... i biedne stawy, chrząstki i kości się namęczą;) ale jednak "tylko" nadwaga. Zresztą, co za różnica... 
Nadwaga czy otyłość, i tak fatalnie się czułam we własnym ciele i postanowiłam coś ze sobą zrobić, ale już nie sama, bo sama to sobie ciągle obiecywałam, że zacznę "od jutra", "od poniedziałku", aż koleżanka z pracy kiedyś mnie zapytała:   
"-Ale od którego poniedziałku?" ;)
 


kwiecień 2013
Już sama nie dawałam sobie rady ze swoją "słabą silną wolą" więc postanowiłam spróbować skorzystać z pomocy specjalistki - mojej ostatniej deski ratunku:)

Tak więc, jak już pisałam, pierwsza wizyta odbyła się 6 czerwca 2013, rozpiskę diety dostałam po tygodniu przez e-maila, a po zapoznaniu się z zasadami diety, oswojeniu przykładowego menu - ram, w których mogę się poruszać, psychicznym nastawieniu i przejściu przez fazy takie jak zaprzeczenie, bunt i akceptacja i po "rytualnym pożegnaniu się ze śmieciowym jedzeniem" (delektowanie się "ostatnią" czekoladą, pizzą, chlebem itp.), 24 czerwca zaczęłam "dietę" PALEO.



Powyżej moje zdjęcie z 13 czerwca 2013, czyli z dnia, w którym dostałam rozpiskę diety - waga prawie 90 kg


A powyżej zdjęcie z 14 sierpnia 2013, czyli momentu, w którym dobiłam już do efektu, z którym dobrze się czułam (około 81,5 kg) i porzuciłam dietę na rzecz mojego nałogu - słodyczy. Dalej stosowałam większość zasad PALEO, ale z tego co się orientuję, to jaskiniowcy nie mieli sklepików ze słodyczami ;)

Najniższa waga, którą wyświetlił wyświetlacz wagi tuż przed przerwaniem diety (albo "siłą rozpędu") to 80,3 kg 21 sierpnia 2014, potem było już tylko gorzej (84,8 kg 16 listopada, czyli trzy miesiące po przerwaniu diety). No ale i tak 1,5 kg "joja" na miesiąc to nie najgorzej. Chyba :)
Przerwałam, ale nie zapomnę o tej diecie i jeszcze do niej wrócę :) Dobrze się na niej czułam.

Czym jest dieta PALEO?

O diecie słyszałam już wcześniej - jest popularna wśród CrossFit'erów.  Podstawę diety stanowią warzywa, mięso, ryby, owoce, jajka, orzechy, kiełki i dobre tłuszcze, a dla osób aktywnych dodatkowo dozwolone są dobre kasze, takie jak np. amarantus, komosa ryżowa (quinoa). Wszystko to, co mogli upolować i zebrać jaskiniowcy, ludzie sprzed epoki rolnictwa. Węglowodany mogą pochodzić z warzyw i kasz, jest to dieta nisko-węglowodanowa, nie jada się przetworzonych produktów, glutenu (makarony, chleb, ziarna w jakiejkolwiek postaci), mleka i jego przetworów (bez których nie potrafiłam sobie wyobrazić życia). Ale się da ;)

Oto JEDYNA PRAWDZIWA PIRAMIDA ŻYWIENIA:


Autorska Piramida Żywienia Iwony Wierzbickiej:)

A taki kit wciska nam 
Instytut Żywności i Żywienia - wspierający lobby rolnicze i farmaceutyczne...
Jak widać na tej piramidzie, mięso i ryby - będące podstawą diety PALEO - są w tej piramidzie IŻiŻ prawie na końcu... Dlaczego?

Bardzo przystępnie opisał dietę PALEO Robb Wolf, świetnie wszystko wytłumaczył, opisał, wyjaśnił różne procesy zachodzące
w organizmie człowieka, np. proces trawienia, krok po kroku - jak przyswajane są różne składniki (białka, tłuszcze, węglowodany) przez organizm, jaki wpływ na ogólny stan zdrowia ma gluten i wysoki poziom insuliny, obalił mit, jakoby cholesterol przyczyniał się do miażdżycy - winowajcą są bowiem w ę g l o w o d a n y powodujące stan zapalny w żyłach... :) A smażyć najlepiej na... smalcu, maśle klarowanym i oleju kokosowym.




Fragment z książki "PALEOdieta" Robba Wolfa:

"(...)  przyczyną wszystkich (...) przypadłości - u tak różnych osób - była ta sama rzecz: pewien składnik codziennej diety, który dziś medycyna zaczyna uważać na niebezpieczny i niezdrowy, mimo istotnej roli, jaką odgrywa w naszym zaopatrzeniu w pokarm. Mowa tu o glutenie. Gluten jest białkiem, a występuje w pszenicy, owsie, życie i jęczmieniu (...). Zastanówcie się nad tym przez chwilę. Zwykłą reakcją jest stwierdzenie: guzik prawda! Ziarna są zdrowe! Rząd tak twierdzi! Kocham chleb i ciasteczka! Dobrze, słoneczka, uspokójcie się, rozumiem was. Chleb, makarony i ciastka smakują wybornie, ale są mordercami! (...)"

Ogólnie dieta PALEO jest nieskomplikowana, można jeść tyle, ile się chce (choć dla odchudzających się najlepiej 3-5 posiłków dziennie, co 3 - 5 godzin), byle z listy dozwolonych produktów. Nie trzeba liczyć kalorii. Białka i tłuszcze szybciej zaspakajają głód (szybciej wysyłają sygnał do mózgu o sytości), a na przykład węglowodany zaburzają działanie tego hormonu (Peptydu YY) i napędzają apetyt. 

Dieta nie należy do tanich, ale z drugiej strony słodycze i fast - foody w Polsce też nie są tanie, nie jesteśmy w USA. Pomyślcie, ile na nie wydajecie. Czekolada kosztuje 3 - 4 złote:) Chipsy, coca-cola czy pizza z pizzerii też nie są tanie. McDonald's jest drogi jak na polskie zarobki, a żarcie jest "nadmuchane" i trzeba zjeść dużo, żeby się najeść. Dodatkowo dzięki diecie zaoszczędzicie na lekarzach i lekach, dieta poprawia stan zdrowia, potrafi też zdziałać cuda - recesja cukrzycy, alergii itp. :) 

Najbliższe posty będą zawierać fragmenty książki Robba Wolfa :) Naprawdę zafascynowała mnie ta książka:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz